QUILLING?

Pierwsze skojarzenia były różne – coś pomiędzy kuligiem a pilingiem. A tu okazało się, że Kasia chce nas zaprosić do zgłębienia podstaw artystycznego zwijania papieru i chociaż spotkanie przesuwało się w czasie to w ubiegłą sobotę ruszyło. Basia znów użyczyła nam miłego lokum u siebie w domu i pod okiem Kasi – instruktorki wspomaganej przez córeczki, które papierową muchę robią migiem i pokazały nam już gotowe swoje wcześniejsze dzieła , zaopatrzone w zestawy startowe , klej „Magik”, który magiczny jest i basta , szpilki i korkowe maty, doposażone przez Basię w dodatkowe kolorowe paski papieru wkręciłyśmy się w temat i każda z nas coś wyzwijała.IMG_0188 Na początek poszczególne elementy , potem kwiaty , serducha , motyle (Goha z Jagną oczywiście poszły w koty), a zrobić można naprawdę wszystko. Czas przy tym ucieka błyskawicznie ale bardzo przyjemnie, powstają ozdoby, niebanalne prezenty dla każdego i nawet osoby które deklarują posiadanie dwóch lewych rąk dają radę. Zajęcie jest tak wciągające, że mnie szkoda było czasu nawet na smakołyki ze stołu i zaparzoną herbatę. Zdjęcia: Most Beautiful Qulilling Creations podziałały na wyobraźnię, ziarno zasiane i pewnie ciąg dalszy nastąpi – zwijajmy! A co zwinąć najłatwiej? – SPRĘŻYNĘ rzecz jasna.

E. zwana K.                  FOTOGALERIA